13 kwietnia - to już miesiąc bez niego... :(
Cóż mogę wam powiedzieć. Miesiąc temu odszedł od nas Chudy... Człowieki do dzisiaj po nim płaczą. Ja tam sama nie wiem. Niby fajnie, że go nie ma bo w końcu mogę spać bez stresu, kuwetkować ile i kiedy chcę, jeść, pić, opalać się na balkonie. Ale też mi go brakuje chyba... Czarny i Bono teraz mnie trochę ganiają, a moja mama jest tylko moja. Ale jest jakaś inna od tamtej pory. Nieobecna? Nie było ich w domu jak to się stało. W sumie ja nie zauważyłam jak to się stało. Albo byłam w szoku. Bono do dzisiaj budzi się z krzykiem, chyba ma koszmary (mama to samo) Wtedy siedział pod łóżkiem. Długo... Z mamą która próbowała Go ratować. Ja wiedziałam, że już po nim... Wszyscy wiedzieliśmy. Ale mama walczyła... Widziałam że do niego coś mówi, płacze, chyba go reanimowała. Było mi przykro, że płacze. Nie lubię kiedy człowieki są smutne bo wtedy mniej mnie kochają. teraz mama jest ciągle smutna, jakby umarła razem z Chudym. Chyba go kochała... bardzo... Nie tuli mnie tyle co kiedyś...