Miau!
Dawno mnie nie było. Cóż, miałam swoje kocie problemy o których wy człowieki i tak nic nie wiecie. Czytacie te głupie książki, przeglądacie internet, szukacie co robić jak Duża nas... zrobi kupę do koszyczka... Duża jest głupia!! Po prostu!! Ja robiłam poza kuwetką bo Chudy nie pozwalał mi do niej dojść a ile można trzymać! A Duża wali do koszyka bo co? Jej nikt nie skarci, nie grozi, że wywali z domu. A ja tak się staram być kochaniutka... Tulić się dużo do mamy, nie sikać gdzie nie można.
Zapomniałabym!! W naszym domu jest KTOŚ JESZCZE!! Jest od nas większy, śmierdzi i czasem szczeka na zapijaczonych sąsiadów. Szkoda, że nie ma zębów i jest ... jaki jest bo mógłby ich zeżreć. Spać mi nie dają, hałasują i śmierdzą fajami. Poznałam to słowo niedawno, odkąd zaczęłam słuchać tego co mówią człowieki poznaję dużo fajnych słów :) Opłaca się być miłą, bo mam więcej profitów - a to szyneczka, czasem kurczaczek, chrupek. Chyba stałam się ulubienicą mamy. Odkąd jestem grzeczna, nie sikam wszędzie i staram się nie zaczepiać innych (ale Chudy zawsze pierwszy mnie gnębi!!) to mama mnie bardziej lubi. Ja nie wiem czy ją lubię. Daje mi jedzenie, broni przez Chudym i innymi, sprząta w kuwecie jak nie mogę wejść bo wszystko jest mokre i brudne, przytula jak idę spać wieczorem. W sumie jest miła. Lubię jak jest obok, czuję się wtedy bezpieczna. Ale jak wychodzi z domu nie jest fajnie, tego już nie lubię.
Ale wróćmy do... PSOWATEGO!! Tak, w naszym pojechanym stadzie jest PSOWATY!! Przyszedł do nas chyba w listopadzie, do dzisiaj nie mogę się z tym pogodzić. Na szczęście jest ciapkiem więc mogę go walnąć a on nic sobie z tego nie zrobi. Chociaż czasem jak po nim chodzę - jak leży na łóżku to zerwie się i warknie.
To on...

Człowieki kupiły mu poduszkę!! Co za niesprawiedliwość!! Chociaż nie, bo my też dostaliśmy prezenty... Więc ma różową poduszkę, która śmierdzi nim na kilometr!
Jest bardzo skociały, bawi się naszymi... TAK!! NASZYMI ZABAWKAMI!! Mnie się nawet nie chce bawić, bo jak złapie piórko to zaślini, porwie i tyle z zabawy... Wolę moją myszkę z dzwoneczkiem bez ogonka :)
Czasem się zdarzało, że leżałam obok, ale jego smród nie pozwalał mi tam gościć na dłużej... Wolę swój kącik, gdzie jest tylko mój zapach :)
Bono baaaardzo go nie lubi. A ja lubię Bona bo ostatnio gania Dużą. Łosz, futro lata a ja tylko patrzę z satysfakcją jak ucieka i chowa się pod łóżko. Czasem Czarny też ją pogoni. W końcu jakaś sprawiedliwość :) Chociaż przez to że narobiła do koszyka matka poświęca jej więcej uwagi, bo ponoć to pomaga. Jasne... Ponoć ma jakieś zaburzenia coś tam coś tam po poprzednich właścicielach. Ale o tym kiedy indziej.
Dawno mnie nie było. Cóż, miałam swoje kocie problemy o których wy człowieki i tak nic nie wiecie. Czytacie te głupie książki, przeglądacie internet, szukacie co robić jak Duża nas... zrobi kupę do koszyczka... Duża jest głupia!! Po prostu!! Ja robiłam poza kuwetką bo Chudy nie pozwalał mi do niej dojść a ile można trzymać! A Duża wali do koszyka bo co? Jej nikt nie skarci, nie grozi, że wywali z domu. A ja tak się staram być kochaniutka... Tulić się dużo do mamy, nie sikać gdzie nie można.
Zapomniałabym!! W naszym domu jest KTOŚ JESZCZE!! Jest od nas większy, śmierdzi i czasem szczeka na zapijaczonych sąsiadów. Szkoda, że nie ma zębów i jest ... jaki jest bo mógłby ich zeżreć. Spać mi nie dają, hałasują i śmierdzą fajami. Poznałam to słowo niedawno, odkąd zaczęłam słuchać tego co mówią człowieki poznaję dużo fajnych słów :) Opłaca się być miłą, bo mam więcej profitów - a to szyneczka, czasem kurczaczek, chrupek. Chyba stałam się ulubienicą mamy. Odkąd jestem grzeczna, nie sikam wszędzie i staram się nie zaczepiać innych (ale Chudy zawsze pierwszy mnie gnębi!!) to mama mnie bardziej lubi. Ja nie wiem czy ją lubię. Daje mi jedzenie, broni przez Chudym i innymi, sprząta w kuwecie jak nie mogę wejść bo wszystko jest mokre i brudne, przytula jak idę spać wieczorem. W sumie jest miła. Lubię jak jest obok, czuję się wtedy bezpieczna. Ale jak wychodzi z domu nie jest fajnie, tego już nie lubię.
Ale wróćmy do... PSOWATEGO!! Tak, w naszym pojechanym stadzie jest PSOWATY!! Przyszedł do nas chyba w listopadzie, do dzisiaj nie mogę się z tym pogodzić. Na szczęście jest ciapkiem więc mogę go walnąć a on nic sobie z tego nie zrobi. Chociaż czasem jak po nim chodzę - jak leży na łóżku to zerwie się i warknie.
To on...
Dziwny, prawda?? Mama ubiera go jak pajaca, całe szczęście, że mnie tak nie ubierają... My koty mamy swoje naturalne i niezaprzeczalne piękno, którego żaden człowiek nie może naruszać... A jeśli ktoś próbuje kończy marnie... Przypominam, że mamy pazury...
Człowieki kupiły mu poduszkę!! Co za niesprawiedliwość!! Chociaż nie, bo my też dostaliśmy prezenty... Więc ma różową poduszkę, która śmierdzi nim na kilometr!
Jest bardzo skociały, bawi się naszymi... TAK!! NASZYMI ZABAWKAMI!! Mnie się nawet nie chce bawić, bo jak złapie piórko to zaślini, porwie i tyle z zabawy... Wolę moją myszkę z dzwoneczkiem bez ogonka :)
Czasem się zdarzało, że leżałam obok, ale jego smród nie pozwalał mi tam gościć na dłużej... Wolę swój kącik, gdzie jest tylko mój zapach :)
Bono baaaardzo go nie lubi. A ja lubię Bona bo ostatnio gania Dużą. Łosz, futro lata a ja tylko patrzę z satysfakcją jak ucieka i chowa się pod łóżko. Czasem Czarny też ją pogoni. W końcu jakaś sprawiedliwość :) Chociaż przez to że narobiła do koszyka matka poświęca jej więcej uwagi, bo ponoć to pomaga. Jasne... Ponoć ma jakieś zaburzenia coś tam coś tam po poprzednich właścicielach. Ale o tym kiedy indziej.
Psowaty nazywa się Tutuś. Imię jak dla idioty, ale moje poprzednie mamy też nie grzeszyły pomysłowością. Mamom też się nie podoba - na szczęście nie one go tak durnie nazwały. Czasem inaczej na niego wołają. Ale nie nadążam z ksywkami więc nie powiem jak.
Chyba pora kończyć. Ogarnę trochę swoje nędzne życie i postaram się więcej opowiadać co się u mnie dzieje.
To narrazie miau!!
Komentarze
Prześlij komentarz