Wiosenne szczepienia
Mrrr!
Powiem wam coś ciekawego - znowu jestem na uspokajaczach!! Człowieki zmieniły weterynarza na starego. Ponoć jest lepszy i bardziej ogarnięty. Ja tam nie wiem, nienawidzę każdego za sam fakt istnienia. Już myślałam, że jak nie będę sikać i ograniczę bójki to mama da mi spokój. Ale się nie udało!! :( Siłą zabrali mnie do lekarza, zbadali... Trzymali mnie za karczek :( Brutalnie ale nie tak źle. Dało się przeżyć. Mama się o mnie troszczyła. Mierzyli mi temperaturę :( Nie ma nic gorszego niż termometr w d... Dostałam zastrzyk i leki na nerwy. Po raz kolejny coś testują na zwierzętach, czyli na mnie. O dziwo nie jest takie złe i jestem spokojniejsza. Duża mnie tak nie wkurza... Chudy też jest jakiś lepszy. Ale i tak ostatnio dostał po mordzie :)
Co do zastrzyku, okazało się, że trzeba nas zaszczepić. I odrobaczyć przed tym!! Dostałam tabletkę :( Ale nie miałam robaków, więc nie wiem po co to wszystko :( Ponoć tak trzeba, ale nie rozumiem działań człowieków...
Ale dowiedziałam się, że nasze szczepienia są bardzo ważne, bo nawet jeśli nie wychodzimy z domu, to człowieki mogą coś przynieść na butach i kaput. Nie ma kota... Nawet jeśli poprzednie mamy mnie szczepiły jak byłam malutka to i tak maksymalnie co dwa lata muszą mnie doszczepić, bo po pewnym czasie znowu jestem narażona na choroby (nawet te, na które mnie szczepili). To smutne i bolesne, ale te choroby są straszne... Nie wspomnę oczywiście o BIAŁACZCE, która jest najczęstszą przyczyną śmierci kotów. Ponoć najlepiej jest po prostu zaszczepić, bo jeśli nasze człowieki mają więcej kotów albo my mamy kontakt z innymi kotami - np. sąsiad, to też możemy to złapać. I możemy nawet nie wiedzieć że jesteśmy chorzy!! Białaczka może nie wykazywać żadnych objawów. To straszna choroba.. Możemy dostać raka albo osłabić układ odpornościowy i zwykła gorączka nas zabije. To chyba trochę jak człowiekowy AIDS!!
Jest też oczywiście słynny KOCI KATAR. Każdy o tym słyszał i tez mnie to przeraża. Łatwo się nią zarazić - to taka człowiekowa grypa. I podobne objawy - gorączka, kichanie, brak apetytu, wypływ z oczu. Nieleczona możne nas zabić! Słyszałam, ze są koty które traciły oczy przez koci katar!!
I kolejna bardzo groźna - PANLEUKOPENIA. To ją można przynieść na butach, ubraniu, parasolach, torbach z zakupami!! czy na łapach np. psa i jest bardzo zaraźliwa. Małe kociaki mają małe szanse na przeżycie, ale dorosłe tez nie mają lekko. Szybko pogarsza się stan zdrowia, kot staje się osowiały, nie je,nie pije. A nawet jeśli coś zje to zaraz to odda... Choroba jest trudna do wyleczenia i nawet po wyleczeniu możemy już nie być takie jak kiedyś...
Nienawidzę weterynarzy ale jednak po zdobyciu tych informacji wolę być kłuta w tyłeczek raz na dwa lata niż umrzeć w cierpieniach. Pamiętajcie, że ratujecie nam życie, bo to że siedzimy w domu nie znaczy, że nie zachorujemy!! Chrońcie nas i kochajcie a oddamy wam wszystko co możemy, czyli nas samych...
Powiem wam coś ciekawego - znowu jestem na uspokajaczach!! Człowieki zmieniły weterynarza na starego. Ponoć jest lepszy i bardziej ogarnięty. Ja tam nie wiem, nienawidzę każdego za sam fakt istnienia. Już myślałam, że jak nie będę sikać i ograniczę bójki to mama da mi spokój. Ale się nie udało!! :( Siłą zabrali mnie do lekarza, zbadali... Trzymali mnie za karczek :( Brutalnie ale nie tak źle. Dało się przeżyć. Mama się o mnie troszczyła. Mierzyli mi temperaturę :( Nie ma nic gorszego niż termometr w d... Dostałam zastrzyk i leki na nerwy. Po raz kolejny coś testują na zwierzętach, czyli na mnie. O dziwo nie jest takie złe i jestem spokojniejsza. Duża mnie tak nie wkurza... Chudy też jest jakiś lepszy. Ale i tak ostatnio dostał po mordzie :)
Co do zastrzyku, okazało się, że trzeba nas zaszczepić. I odrobaczyć przed tym!! Dostałam tabletkę :( Ale nie miałam robaków, więc nie wiem po co to wszystko :( Ponoć tak trzeba, ale nie rozumiem działań człowieków...
Ale dowiedziałam się, że nasze szczepienia są bardzo ważne, bo nawet jeśli nie wychodzimy z domu, to człowieki mogą coś przynieść na butach i kaput. Nie ma kota... Nawet jeśli poprzednie mamy mnie szczepiły jak byłam malutka to i tak maksymalnie co dwa lata muszą mnie doszczepić, bo po pewnym czasie znowu jestem narażona na choroby (nawet te, na które mnie szczepili). To smutne i bolesne, ale te choroby są straszne... Nie wspomnę oczywiście o BIAŁACZCE, która jest najczęstszą przyczyną śmierci kotów. Ponoć najlepiej jest po prostu zaszczepić, bo jeśli nasze człowieki mają więcej kotów albo my mamy kontakt z innymi kotami - np. sąsiad, to też możemy to złapać. I możemy nawet nie wiedzieć że jesteśmy chorzy!! Białaczka może nie wykazywać żadnych objawów. To straszna choroba.. Możemy dostać raka albo osłabić układ odpornościowy i zwykła gorączka nas zabije. To chyba trochę jak człowiekowy AIDS!!
Jest też oczywiście słynny KOCI KATAR. Każdy o tym słyszał i tez mnie to przeraża. Łatwo się nią zarazić - to taka człowiekowa grypa. I podobne objawy - gorączka, kichanie, brak apetytu, wypływ z oczu. Nieleczona możne nas zabić! Słyszałam, ze są koty które traciły oczy przez koci katar!!
I kolejna bardzo groźna - PANLEUKOPENIA. To ją można przynieść na butach, ubraniu, parasolach, torbach z zakupami!! czy na łapach np. psa i jest bardzo zaraźliwa. Małe kociaki mają małe szanse na przeżycie, ale dorosłe tez nie mają lekko. Szybko pogarsza się stan zdrowia, kot staje się osowiały, nie je,nie pije. A nawet jeśli coś zje to zaraz to odda... Choroba jest trudna do wyleczenia i nawet po wyleczeniu możemy już nie być takie jak kiedyś...
Nienawidzę weterynarzy ale jednak po zdobyciu tych informacji wolę być kłuta w tyłeczek raz na dwa lata niż umrzeć w cierpieniach. Pamiętajcie, że ratujecie nam życie, bo to że siedzimy w domu nie znaczy, że nie zachorujemy!! Chrońcie nas i kochajcie a oddamy wam wszystko co możemy, czyli nas samych...
Komentarze
Prześlij komentarz