No niech będzie, że pożegnanie Ti...

No i znowu nie było mnie tu... Nie mam czasu, za dużo się dzieje. Człowieki teraz zabiegane, wracają wkurzone i rzucają słowami, które kojarzą mi się ze śmiercią i szatanem. Ja sama ciągle użeram się z Chudym i Dużą, bo ostatnio bestia zaczęła sobie pozwalać na ataki!! ATAKI NA MNIE!! Mała... duża ździra...
Jakiś czas temu byłam u tych białych poj... co wsadzają zimne coś w tyłek i przyciskają do zimnego stołu... Nawet pogryzienie mojego człowieka i spojrzenia pełne gróźb na niewiele się zdały... zrobił swoje :( Okazało się, że mam CHYBA alergię na żarcie, więc oczywiście matka odstawiła odlotowe jedzenie na jakiś czas. Ale ona jest mądra i na pewno nam je odda :) Obyło się bez większego bólu ale i tak mam szramy na psychice...
Tak jak już wspomniałam, Duża ostatnio wyszła z cienia i szaleje po domu. Rozstawia wszystkich po kątach, nawet Czarny oberwał od niej! Jestem przerażona. Królowa może być tylko jedna! A ona się panoszy jakby była nie wiadomo kim... To że jest najstarsza nie znaczy, że najmądrzejsza...

Niestety są też złe wieści. To znaczy dla mnie rewelacyjne!! Ale wy człowieki chyba macie problem z takimi rzeczami, nawet moje człowieki, zwłaszcza jeden ciężko to przeżył. Nie rozumiem tego, bo teraz wszyscy są szczęśliwi, no ale może to jakiś rytuał?

26 lipca odeszła od nas Gówno... tzn Tina - mój ulubieniec... W sumie trochę było mi jej żal, bo leżała i całą noc płakała a człowieki razem z nią próbując jej pomóc. My wszyscy wiedzieliśmy czemu płaczą więc usunęliśmy się w kąt. Rano zabrały ją do lekarza i już nie wróciła. Bałam się bo nie wiedziałam co się dzieje, każdy znikał co jakiś czas ale zawsze wracał. Ale teraz nie... Nie wróciła do dzisiaj. I już nie wróci....








Mówiłam już, że ja to się cieszę! W końcu można biegać po domu, nikt nie drze japy jak przebiegnę za szybko, człowieki nie wchodzą do domu ze stałymi słowami - ZNOWU NALAŁA!! ZDJĘŁA PAMPERSA!! TINAAAA!!!! I takie tam... Teraz mogę ich witać z pełną gracją jak na królową przystało. Nie będę już chodzić po moczu i... innych rzeczach... No i w ogóle śmierdziała!! Strasznie!! Kundle ŚMIERDZĄ!! NIENAWIDZĘ ICH!! My pachniemy, myjemy się, a one? Lizą sobie... i nie myją jak trzeba, czasem wytarzają się w jakimś gównie na ulicy albo zjedzą... to gówno... NO JAK TAK MOŻNA?!

W każdym razie jeden problem z głowy. Teraz należy pozbyć się drugiego smroda i cały dom jest nasz!! Podsłuchałam ostatnio, że człowieki szykują się powoli do remontu. A wiecie co to oznacza?! Już nie będę musiała zadowalać się kartonami śmierdzącymi psem  ani czekać z utęsknieniem aż człowiek zbije nową szafkę dla nas. Słyszałam, że mamy mieć królestwo! Wiecie, takie półki pod sufitem, przejścia, domki i inne bajery. Nie mogę się doczekać!!

Póki co pozostaje mi leżeć na słoneczku na balkonie i cieszyć się ostatnimi podrygami lata. No i w końcu Królowa Nocy (mały ździrowaty kot sąsiada) nie gapi się na mnie... Została odgrodzona, a ścianka idealnie nadaje się do moich pazurków :)

Tyle na dzisiaj, idę cieszyć się wolnością bez psa a potem coś zjem...

Popatrzcie sobie jeszcze jak teraz wyglądamy :D oczywiście ja najlepiej...







(pies obronny)

Komentarze