Fakty i mity o żarciu naszym

Ostatnio wam mówiłam, że znowu mi coś było, jakaś alergia na psa czy coś...
Człowieki zmieniły mi karmę, jest lepiej ale mówią, że mam nadal bródkę dziwną.
Tabletki nie wezmę żadnej, nie ma takiej opcji!! Są obrzydliwe i w ogóle nie!! NIGDY!!! I wara od mojej bródki... Jest tylko moja. Czasem człowieki mogą dotknąć, ale tylko czasem...
No dobra, wróćmy do żarcia. Oczywiście już milion razy słyszałam u tego strasznego kogoś w białym ubranku, że musimy dietę, że sama sucha, że długo, że bleeeee. Moje człowieki mają swoje zdanie i na szczęście nas nie męczą tym.
Więc przejdę do tych faktów i mitów odnośnie jedzonka dla nas.

1. MLEKO.
Największy mit i fakt odnośnie pojenia i karmienia nas. Jak kot to i mleko. Wpajane dzieciom w bajkach od urodzenia.

Co mówią hmmm weterynarze? Że lubimy jego smak ale z wiekiem tracimy zdolność trawienia laktozy i mamy sranie. No i nie możemy się odżywiać tylko nim bo nie ma tauryny i substancji odżywczych. Jeśli chce się nas tym karmić zalecają mleko dla kotów - takie specjalne - bez laktozy i z tauryną. Nie można podawać mleka zamiast wody.
Prawda jest taka, że owszem niektórzy z nas nie mają od urodzenia tej zdolności, niektórzy ją tracą, niektórzy mają cały czas. Na naszą szóstkę żadne z nas nie ma srania ale to dlatego że pijemy mało i rzadko. Człowieki dają nam to jako przysmak a nie codzienną dawkę szczęścia. Owszem może codzienne picie dałoby masakrę w kuwecie, ale jeśli ma się umiar to jest ok. Piliśmy mleko "dla kotów", ale w sumie lubi je tylko Pusia. My wolimy zwykłe, ale nie każdy lubi. Owszem mleko zamiast wody i jedzenia odpada, woda i żarcie musi być, a mleko można dać bez laktozy i nie będzie strachu. W małych ilościach oczywiście.

2. WODA.
Tutaj akurat moje człowieki robią jak każą :) Świeża woda dwa razy dziennie, chłodna. W upały z kostkami lodu. A jak ktoś ma ochotę to odkręcają troszkę kran żeby woda kapała, bo Chudy i Pusia lubią kapającą wodę. Chcą nam kupić fontannę, ale mówią, że są drogie no i tam jednak jest woda która jest w obiegu, więc co do czystości można mieć wątpliwości. Oczywiście codziennie wymieniać!! Co do miseczek to różnie, ja najbardziej lubię wodę w ogromnej kryształowej misce. Mogę ją wylewać na cała kuchnię :) Chłowieki wtedy krzyczą, ale jest fajnie! Można łapki umyć! Po kuwecie...

3. PRZYSMAKI
Są wysokokaloryczne i powodują tycie..
Tak, to prawda. Są, ale podawane w nadmiarze. Nasze człowieki dają nam je raz na kilka dni. Najlepiej dawać je po zabawie, człowieki dają w trakcie - w ramach nagrody za upolowanie tego czegoś na kiju. Ja je bardzo lubię, ale nie wszystkie :)

4. KARMA SUCHA ZAWSZE POD... PYSZCZKIEM
- Mało aktywne mruczki tyją jak mają dostęp do jedzenia cały czas. Są grube i chore. Zajadają nudę.
Prawda jest taka, że wszystko zależy od kota i jego życia. Nasza szóstka ma  jedzenie suche cały czas, mokre zależy albo 2 razy dziennie albo raz dziennie albo raz na 2 dni. Ale żaden z nas nie jest gruby. No Duża może, ale ona już przyszła gruba (i tak schudła) i ona w ogóle się nie rusza i jest wiekowa już. Dzięki temu jest nam lepiej, jak ktoś ma ochotę na jedzenie to idzie, skubnie i idzie dalej. Nie martwi się, że nie będzie za chwilę, za godzinę, jutro. Czarny miał chorobę głodową podobno a wyszedł z niej i jakoś żyje :) Moje człowieki każdemu polecają trzymanie jedzenia cały czas dla nas. Ja też polecam :)

5. WODA, KARMA, KUWETA
Odległości, kąty i te sprawy.
Różnie to bywa. Duża ma miskę z wodą obok jedzeniowej i obok kuwety. Miała problemy z życiem jak wiecie i dlatego tak, ale jakoś jej to nie przeszkadza. Pewnie też zależy od osobnika, my mamy miski z wodą obok tych z jedzeniem i nie mamy z tym problemu. W kuchni mamy samą wodę na dole. Nie upieramy się, żeby były oddalone od siebie jakoś wybitnie.
Co do kuwety to już też kwestia osobista. Ja lubię jak są w kąciku, ale odkrytym, bo Chudy często mnie atakuje i terroryzuje. Wtedy mama musi mnie ratować, bo przecież sama sobie nie pobrudzę łapek tym plugawcem!! Co do rodzajów - odkryte, zakryte to już nie wiem sama. Ja lubię zakryte, Duża lubi swoją odkrytą. Więc jak tam chcecie. Byle żwirek był dobry - silikonowy JEST MASAKRĄ!! I śmierdzi!! I jest... MOKRY!!!

6. CO LUBIMY JEŚĆ... NIETYPOWEGO
- brokuły (tylko w postaci gotowanej, są źródłem białka i witamin)
- oliwki (ponoć zapach oliwek działa tak na nas bo przypomina zapach kocich feromonów)
- szparagi (?!) (gotowanie, ponoć działają na nas jak oliwki)
- brzoskwinie (sam miąższ, nigdy nie dawajcie nam pestki bo nas zabije!)
- banany (bez skórki)
- popcorn (bez soli i dodatków, jako zabawka do zjedzenia)
- melon (miąższ, bez ziarenek, w upały chłodzi)
- dynia (zmiksowane puree, bez dodatków lub ugotowana i przetarta. Łyżeczka dziennie korzystnie wpływa na nasz układ trawienny, zapobiega zaparciom i łagodzi biegunki, ale najważniejsze!! WYMIATA NAM KŁACZKI Z BRZUSZKA!! Ponoć pomocna przy odchudzaniu :) )
- żółty ser (malutkie ilości, jest tłusty i może nam szkodzić w dużych ilościach - zatwardzenie?!)
- MASŁOOOO!!! (jest źródłem tłuszczu więc możemy przytyć, ale je kochamy! Zwłaszcza ja! Jest pyszne!!)
- margryna (smakuje prawie jak masło, jest lekko przeczyszczająca dlatego jest polecana przy zatwardzeniu i kłaczkom w brzuszku)
- jogurt NATURALNY (źródło wapnia i fosforu. Jest lekkostrawny i nie powoduje srania jak u niektórych mleko. Reguluje florę bakteryjną w żołądku, polecam przy problemach z brzuszkiem)
- śmietana (w małych ilościach jest przysmakiem)
- jajka (nie należy podawać surowych - wbrew temu co gadają, że mamy lśniącą sierść itp. jak się o nas dba to lśnimy same z siebie :) Ugotowanie jajka są spoko, zawierają proteiny, wapno, fosfor i jakieś tam witaminy. Duża uwielbia jajka, jest posrana na ich punkcie. Może dlatego jest taka... silna????)
- płatki zbożowe (muszą być ugotowane, my ich nie jadamy, ale ponoć inni je lubią)

Na koniec MIĘSKO:
- szyneczki wszelkie, kiełbaski, skrawki itp (w małych ilościach są dobre, ale mają dużo soli i innych syfów, potem chce nam się pić i możemy mieć problemy zdrowotne)
- kurczaczek surowy (moje człowieki mają wątpliwości co do podawania nam surowego mięsa pomimo, że niektórzy jedzą surowiznę. Ja tam czasem lubię kilka kawałeczków kurczaczka :) )
- ryba (gotowania, bez ości!! NIGDY nie podawajcie nam flaków ryb, a zwłaszcza wątroby - mogą być trujące!!)
- wątróbka, serca itp (Czarny lubi, ja i reszta raczej nie. Muszą być gotowane albo podgotowane)

























No to chyba tyle co pamiętam :) Czasem lubimy też psia karmę, ale w dużych ilościach jest niezdrowa. Ale takie życie, on zjada nam, my jemu :)

Za niedługo już święta!! Dużo mięska w domu, zapachy, ah!! Ciekawe co człowieki nam kupią :) !!!!! I znowu będzie to wielkie zielone coś z tymi fajnymi dyndadełkami!!! NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ!!!

Komentarze