Moja głupia rodzina
Czas na przedstawienie tych, z którymi mieszkam. Którymi chciałam rządzić, ale niezbyt mi się to ostatnio udaje :( Mam nadzieję, że sprawiedliwość nadejdzie i znów to będzie MÓJ DOM!!
To jest FRANEK
On był w moim nowym domu pierwszy. Ponoć trafił tu jak był malutki, prosto ze stogu siana. Słyszałam też, że miał tasiemca i robaki. Biedny :( Ja nie pamiętam żebym miała robaki. Ciekawe jakie to uczucie, czy je czujesz w sobie, czy cię boli. Hmm...
Franek jest dość dziwny. Ma dziwne fetysze.
Ale jak mówią człowieki jest Panem Domu. To on mnie przywitał jako pierwszy. I od razu był moim poddanym, pokładał się na ziemi, dawał znać, żebym się nie bała, że jest pokojowo nastawiony. Bardzo mi pomógł. Wprowadził mnie do stada, często stawał w mojej obronie. Czasem dałam mu w pysk, bo mnie zdenerwował, ale już tak mam. Jak mnie ktoś wkurzy tracę nad sobą panowanie i po prostu muszę w coś (kogoś) przywalić.
Ogólnie go lubię i rzadko na niego krzyczę, bo jest miły. Czasem mnie pogoni, albo chce się bawić, ale ja rzadko mam nastrój na zabawy z innymi. Jestem samowystarczalna!! Lubię tylko siebie i moją myszkę z dzwoneczkiem, którą zgubiłam i nie wiem gdzie jest :( Pewnie Duża mi ukradła po złości!! Nienawidzę jej!!
To PUSIA
Trafiła do domku jako druga. Ponoć przyjechała z innego miasta, gdzie inne mamy zgarnęły ją z ulicy. Gdyby nie one nie przeżyłaby. Żal mi tych małych kociaków, które umierają na ulicy. Może mnie też ktoś tak zgarnął a ja tego nie pamiętam. Całe szczęście, że ja mam dom.
To z nią musiałam powalczyć o władzę, ale szybko się poddała. Ma słaby charakter i nie chce rządzić. Jest jej wszystko jedno, ciągle śpi i piszczy jak mały kociak. Dziwna jest. Czasem się zastanawiam czy wszystko z nią ok, bo zachowuje się jakby to ona brała leki, nie ja. Ważne, że się nie stawiała aż tak i miała wyrąbane na wszystko.
Teraz kolej na BONA. Tak serio, mamy nazwały go BONO...
Trafił tu z ulicy. Ktoś go wywalił z domu, potem ktoś inny go znalazł i moje człowieki zabrały go do siebie. Boję się, że mnie też kiedyś wyrzucą. Ale spoko, dam sobie radę. Najwyżej zagryzę inne koty. Albo one mnie...
Bono ciągle by jadł, ciągle jest głodny. A jak nie je to śpi. Albo chce się ze mną ganiać... A JA WCALE NIE CHCĘ!! Czy nikt tego nie rozumie, że ja nie lubię się bawić z innymi?! Całe życie byłam sama i teraz też chcę być sama. Najlepiej mi samej ze sobą. Nienawidzę ich, oni nienawidzą mnie i jest super!!
Nie wiem co o nim jeszcze powiedzieć... Nie przepadam za nim. Ciągle się łasi do mamy, leży z nią na łóżku i boję się wtedy na nie wchodzić.
Potem do domu przyszłam ja!!
Kot idealny!! Lśniące futerko, mądre i głębokie spojrzenie. Tylko ta różowa obróżka ni cholery mi nie pasuje!! Psuje mój wizerunek złego i nienawidzącego wszystkiego i wszystkich kota. No i ten dzwoneczek... U mnie jest denerwujący, ale nie raz uratował mi skórę kiedy inny kot się skradał a ja w porę go usłyszałam i uciekłam.
Chociaż w sumie to nie jestem taka zła jak inni myślą.
Lubię dobrą literaturę
Co z tego, że jest idealna do spania. Czasem jest po prostu tak nudna, że zasypiam w połowie.
Lubię też dobrze zjeść.
Ale mamy czasem mają pustą lodówkę :( I mokrą. Mama mnie z niej wyjmuje i mówi, że ją myje a ja ją brudzę czy jakoś tak. Jak mogę ubrudzić lodówkę?! Przecież jestem najczystszym kotem świata!!!
Uwielbiam leżeć na desce do prasowania, zwłaszcza na CIEPŁEJ!!
Ale mama już nie chce nic prasować :(
No i w zasadzie to lubię się tulić. Ale do przedmiotów martwych, czasem do mamy jak mam ochotę i jej na to pozwolę.
Ale ogólnie to jestem smutnym kotem. Nie wiem czemu tak mam ale nie mam tyle energii i radości życia co inne koty...
Ale i tak najbardziej to KOCHAM SPAĆ!!!
A naszym domu inne koty bardzo się lubią. Bawią się ze sobą, tulą. Ale ja tak nie chcę. Nie lubię...
Ja wolę być sama. Jak kiedyś leżałam mamie na kolanach, ten nowy Bioły wepchnął się obok. No myślałam, że go zabiję!! Ale mama nie pozwoliła mu nic zrobić...
Teraz nowi domownicy.
Bioły. Ma na imię ŁATEK, ale nie podoba mi się. Takie prostackie...
Przyszedł razem z Dużą. Jak siedział dwa tygodnie za lodówką w pokoju, to cisza była. Potem już wylazł i zaczął się rządzić. Ale porysowałam go to spotulniał. Zna swoje miejsce. Nie wiem skąd pochodzi. Był u innych człowieków na tymczasie, potem moje mamy go wzięły. Nie wiem po co... Dobrze nam było we 4...
Teraz już nie ma ani chwili spokoju...
Muszę jeść w drugim pokoju, albo dopiero wtedy kiedy inni zjedzą, bo każdy się zabija o miskę. Jakby tam nie wiadomo co było.
No i najgorsza ze wszystkim domowników!!
Duża!! Czyli ZIUTKA.
Patrzysz na nią i już wiesz, że będzie wojna. Źle jej z oczy patrzy!! Siedziała pod wanną, potem pod łóżkiem. Nie pokazywała się, ja trzymałam rządy. Było dobrze. Potem wylazła i zaczęło się. Wojna trwa, a ja mam już jej dość. Jak ją widzę robi mi się niedobrze. W sumie to trochę się jej boję, bo jest silna, ale krzykiem daję radę. Jak już dojdzie do bójki to trochę się potłuczemy, ale zaraz przybiega mama i mnie ratuje. Chociaż i tak mnie to denerwuje!!
Dopiero co pobiłam się z Dużą, a ona bierze mnie na ręce, głaska i chce tulić!! No głupia jakaś!! Muszę ochłonąć, wyczyścić futerko, udać, że nic się nie stało, żeby nie stracić pozycji w stadzie a nie tak!! Muszę byś twarda a ona mi to uniemożliwia! I mówię, krzyczę, żeby mi dała spokój i nie podchodziła, że wszystko jest pod kontrolą. Ale nie, bo po co!! Zabiera, przenosi, odgradza. Zagryzłabym Dużą to byłby spokój, ale mama mi w tym przeszkadza. I nienawidzę kiedy mnie gdzieś przenosi!! Jak chcę gdzieś przejść, albo wskoczyć to to robię. Nie potrzebuję noszenia!! Mama tego nie rozumie. Chyba jest głupsza od Dużej.
Dobrze chociaż, że mogę koło niej spać w nocy, daje jedzenie i czasem pogłaska jak mam ochotę.
Chyba właśnie dają jedzenie. Lepiej pójdę to sprawdzić, bo znowu mi zjedzą moją porcję... Ehhh dlaczego nie mieszkam sama i nie jestem tą jedyną...



Komentarze
Prześlij komentarz