Kotik na balkonie

Przyszła ta podobno wiosna, mimo ciągłego deszczu było kilka słonecznych dni. Zatem pora na co? Na balkonikowanie!!
Balkonikowanie nie może obyć się bez wylegiwania się, wygrzewania, opalania i łapania wszystkiego co przyleci na balkon - mucha, piórko, krzak - cokolwiek :)
Przy okazji tego jakże ważnego święta kotów przypominam Wam - liczę na to, że jednak jesteście odpowiedzialni i o tym wiecie - ZABEZPIECZCIE SWÓJ BALKON / TARAS. Codziennie widzę ogłoszenia o zaginionych kotach, codziennie słyszę i czytam o kolejnym nieszczęśniku, który zginął pod kołami, został otruty, zagryziony albo ch... wie co jeszcze. Mierzi mnie to, bo wiem, że to w większości Wasza wina!! Nie jest już tak jak było kilkadziesiąt lat temu - ulice z kostki, konne powozy, samochód jeden na osiedle. W dzisiejszych czasach istnieje tak wiele zagrożeń dla nas, biednych małych istotek, które tak sprytnie udomowiliście i "oddziczyliście", że nie jesteście w stanie sobie tego nawet wyobrazić.

Może podam kilka przykładów - moja mama śledzi jakąś tam stronę w internecie. Codziennie czyta o kolejnym kocie... Ja już nie mogę tego słuchać...


UWAGA!! DRASTYCZNE SCENY!!

1. Wyszedł kilka dni temu. Nawet go nie szukałam, bo zawsze wracał. Jednak po tygodniu zaczęłam się martwić (??!!!!) zaczęłam szukać po okolicy, pytać sąsiadów. Po prawie dwóch tygodniach pogodziłam się z tym, że X po prostu nas opuścił. Miałam tylko nadzieję, że ktoś go przygarnął i dał mu kochający i ciepły dom. Widocznie nie potrzebował już nas do szczęścia. Niestety po miesiącu wracając z pracy zobaczyłam coś w krzakach. Podeszłam bliżej. Nie wierzyłam własnym oczom!! To był mój kochany X!! A raczej to co z niego zostało :( - to był najprawdopodobniej pies albo inne bydlę, które X po prostu zjadło... Nie chcę nawet myśleć bo czuł ten biedny kot w ostatnich chwilach swojego życia zapewne walcząc o nie do końca. Zresztą przypadek zjedzenia kota przez psy akurat jest mi znany z bliższej rodziny. Brawo wy...

2. Kiedy wyprowadzała swojego psa i minęła kilka sąsiednich domów natknęła się na koci ogon. Wszystko wskazywało na to, że został odcięty niedawno. - Poznałam ten ogon. To może być ogon jednej z kotek która jest pod naszą opieką od kilku lat. Zarówno ona jak i inna kotka od dwóch dni nie pojawiła się. Obawiam się, że mogły paść ofiarą kogoś, kto tych zwierząt nienawidzi. Pewne jest jedno - został równo odcięty, nie został odgryziony, nie odpadł naturalnie, został przez kogoś odcięty!!

3. Pomocy!! Mój kot zaginął! Nie ma go już od dwóch dni! Martwię się o nią. Mamy dom z ogrodem, zazwyczaj bawi się w jego okolicy, jeśli przeskoczy przez murek żeby pobawić się z innymi kotami zawsze wraca na kolację. Mamy K od niedawna, wcześniej nasze koty też wychodziły, ale nie zapuszczały się poza teraz ogrodu. K była odważna i teraz jej nie ma. Tak się martwię.  (4 dni później) Pamiętacie jak pisałam, że K zaginęła? Mój syn ją dzisiaj znalazł. Miała tylko 10 miesięcy :( Wpadła pod samochód... 

4. Wróciła do domu po 3 tygodniach. Cała we krwi, z odgryzionym uchem, kulejąc. Miała poszarpany ogon, rany na całym ciele. Najgorsze było oko. Nie dało się już go uratować...

5. 6. 7. 8. - 15864125. Szukaliśmy jej wszędzie (...) Nie dało się już jej pomóc (...) Weterynarz nie dawał jej szans, obrażenia były zbyt poważne (...) Nie wiem jakim cudem, była przecież szczepiona! Ale coś złapała i już jej z nami nie ma. Już nigdy nie wypuszczę swojego kota (...) Ktoś na mojej wsi truje koty!! Uważajcie na swoje!! Mój już niestety padł ofiarą tego zwyrodnialca :( (...) Kawałki kiełbasy z gwoździami, karma z trutką dla szczurów, potłuczonym szkłem. Nie ma wątpliwości, że wysypuje je ktoś komu zwierzęta po prostu przeszkadzają... 

Mogłabym tak cały dzień, noc, dzień i kilka kolejnych tygodni. Mama już przestała dokładnie to czytać bo codziennie płakała, a pocieszanie człowieków jest trudne. Może to i drastyczne sceny, ale tylko one uświadomią Wam jak poważny jest problem wypuszczania kotów wolno a co za tym idzie zakładania siatek na balkony. Chyba nie muszę mówić tu o sprawie oczywistej związanej za zabezpieczeniem balkonu - KOT NIE ZAWSZE SPADA NA 4 ŁAPY a nawet jeśli - istnieje spore ryzyko, że je połamie... Nawet spadając z parteru (może nawet nie zdążyć się obrócić, mimo wszystko z dwojga złego lepiej spadać z wyższego piętra). Upadek z balkonu może się okazać śmiertelny a jeśli nie zabije nas upadek, mogą nas dopaść właśnie te różne rzeczy. Kocham swoich człowieków i wiem, że nigdy nie zrobią nam krzywdy i że niektórzy też są dobrzy ale wiem też, że po świecie chodzi cała masa ścierwa, świrów i zwyroli, którzy nas nie lubią. Zakopują żywcem, palą, topią, obdzierają ze skóry, kamienują, nabijają na ostre przedmioty - wszystko co tylko można zrobić  ktoś na pewno zrobił moim braciom i siostrom.

Dlatego błagam Was, zabezpieczcie balkon!! Okno!! Taras!! Pilnujcie nas i nie pozwólcie, żebyśmy ginęli w męczarniach. Nie wywijajcie się wymówkami - nie mam pieniędzy, czasu, mam na głowie inne rzeczy. Zróbcie prowizorkę, albo nie wypuszczajcie nas. My ciągniemy często za instynktem - ptak, mucha, inny kot, czy nawet coś nas wystraszy i po prostu uciekamy. Gubimy się a potem już wiecie co. Oczywiście są też dobre zakończenia ale nie liczcie na nie - liczcie na bezpieczeństwo Waszego kota! Moje człowieki dopóki nie obudowały balkonu nie wypuszczały nas na niego. teraz mamy raj. Nie miały nawet daszka - musiały najpierw go zamontować, dopiero potem siatkę. Ale udało się, wszystko jest do zrobienia!




Okna też powinny być osiatkowane - jeśli otwieracie je na oścież. Są też specjalne "barierki" na uchylne okna, które zabezpieczają nas przez rożnymi wypadkami - u nas Bono zaklinował się w oknie. Mama myślała, że już po nim. Ja też... Mój przyszywany brat nie raz zaklinował łapkę. Krzyk, ból, strach. A co jeśli mamy nie byłoby w domu kiedy Bono wisiał pól w domu pól na balkonie? Teraz mamy kratki...




Myślę, że dało Wam to do zrozumienia. Muszę być drastyczna  - jak mama. Ona też uważa, że tylko to otwiera ludziom oczy. Że nie raz trzeba zobaczyć żeby poczuć i zrozumieć... Skoro bierzecie nas do domu, karmicie, dajecie schronienie i miłość - dbajcie o nasze bezpieczeństwo. Tylko tego oczekujemy...


To nasz balkonik...






A to balkon mojego brata (z innego miasta)







Jak widać siatki są rożne - wzmacniane, z drutem (uważajcie na jakość - jeśli drut będzie wychodził pokaleczymy się!!),  metalowe a nawet przezroczyste (w razie gdyby komuś przeszkadzało, że siatka będzie widoczna z zewnątrz albo przysłoni mu świat). Muszą też być DOBRZE PRZYMOCOWANE, bo czasem może się zdarzyć że wejdziemy po niej - a chyba nie chcemy wypaść razem z siatką zaplątane jak śledziki - wtedy śmierć na miejscu. Jeśli siatka nie będzie napięta, tylko będzie zwisać luźno - wtedy raczej się nie wspinamy, ale to już pewnie wiecie. Wielkość oczek i materiał zależy od Was :) 

A to już siatka w oknie u Fifiego



My takich nie mamy, bo człowieki nie otwierają okien, ale polecam. Fifi już kilka razy znalazł się na parapecie - zanim jego człowieki zamontowały siatkę. Mieszka na 4 piętrze brrr... Jak my. Dlatego my mamy piękny balkon (on też) i czujemy się bezpiecznie. No i głupi kot sąsiadów nas nie odwiedza, bo jak nie mieliśmy siatki często zaglądał do nas na balkon a czasem nawet do domu (!!) I nie raz spadł i się połamał. Jednak sąsiad jest zbyt głupi i ograniczony, żeby coś z tym zrobić. Żal mi jej, że ma takich głupich człowieków na karku. 

To tyle na dziś. Idę spać bo moje człowieki już w łóżkach. Ja po kolacji i toalecie.
 Jutro kolejny dzień rozmyślań i knucia :)



MIAAAAAU!!

Komentarze