Po co nam ten szpetny drapak?
No właśnie - po co? Dobry i STABILNY drapak jest zazwyczaj drogi i dla niektórych zbyt duży. Prawda jest taka, że drapaki są różne - wielkości i cena też są do ogarnięcia człowieki!! Kolejną prawdą (mówi się tak? Jeśli nie to już się mówi!) jest to, że często narzekacie na nas - bo mój kot podrapał mi NOWĄ KANAPĘ!! Obdrapał drzwi (??!!) ścianę, framugi, fotel, nawet dywan zjadł i poszatkował!! No jak tak można!! Oddam go, no kurna oddam bo to szatan wcielony!! Ja na niego krzyczę, ganiam, biję (!!!!!!!!!) a on nadal nic nie kuma!! (kumają żaby hello.... - tak wiem, władam nowoczesną mową człowieków - uczę się jej każdego dnia). W najgorszym wypadku - prócz oddania cholera wie gdzie zabierają nas na wyrywanie pazurów - czyli największą zbrodnię jaką można na nas popełnić!! Myślą, że wet nam tylko "obetnie" pazurki tak na dobre, ale mam nadzieję, że chociaż wy wiecie, że to nie OBCINANIE a POZBAWIANIE NAS KOŃCÓWEK PALCÓW!! Owszem pazura nie ma i nigdy nie będzie ale nie będzie też cudownego puszka, który skakał... przemieszczał się z gracją po meblach i sie łasił. Będą poranione, biedne, ze złamanym duchem, depresją i ciągłym bólem przy CHODZENIU!! Nie mówiąc o tym, że możemy też umrzeć na powikłania. Jakbyście się czuli gdyby wam razem z paznokciami u stóp obcięli palce po połowy? Cudownie prawda? Tak więc jeśli ktoś w waszym otoczeniu choćby wspomni o tej zbrodni - możecie go ode mnie pogryźć a nawet przerysować mu facjatę.
Oczywiście są jeszcze TIPSY (??!!) dla kotów ale nie oszukujmy się, choć mało o tym wiem wydaje mi się to przegięciem. Po to mamy pazury żeby ich używać i tylko od was zależy czy użyjemy ich dobrze czy źle. Jeśli nie mamy na czym ich ostrzyć (tak ostrzymy pazury nie tępimy, pozbywamy się łuski żeby pazurek rósł dalej zdrowy i piękny) to korzystamy z czego się da. Tu właśnie wkraczają te nieszczęsne drapaki.
Jak już wiecie drapiemy żeby pozbyć się zewnętrznej powłoki pazurów, drapiemy też żeby oznakować teren. Drapanie wzmaga się w chwili stresu (np po obcinaniu pazurów), frustracji, przeprowadzki!!, remontu czy pojawienie się/zniknięcie kompana. U nas swojego czasu działo się to wszystko i nie powiem - drapaki pomogły nam się uporać jakoś z tym całym g...
Jeśli ktoś nie wie (ale pewnie wiecie) jesteśmy różne, mamy różne upodobania - drapakowe. Jedni lubią drapaki poziome, drudzy pionowe. Ja np. lubię takie i takie, Chudy lubi pionowe (trzeba kupić nowy bo ten co mamy już zdewastował) - lubi się na nim wyciągać. Czarny też pionowe, mamy taki płaski na ścianie - bardzo go lubi. Bono hmmmm rzadko kiedy drapie, ale on nie zachowuje się jak kot, wydaje mi się, że jest jakimś dziwnym stworzeniem przebranym za kota, żeby szpiegował nasze zwyczaje i zachowania i przekazywał je dalej do dowództwa... Serio... Pusia raczej pion, Duża też prawie nigdy nie drapie, ale też chyba pion. W sumie wyszło na to, że z 6 kotów tylko ja lubię poziom. Ale o tym właśnie mówię - najlepiej kupić dwa drapaki i zobaczyć co wasze najukochańsze stworzenie na ziemi lubi. Oczywiście wielkość też ma znaczenie, jeśli kot jest długi to drapak musi być dłuższy od niego - żeby mógł się na nim wyciągnąć.
Drapaki są różne - rurki, kwadratowe, podłużne, kartonowe, do sufitu - jaki sobie wymarzycie na pewno już jest albo możecie go zrobić (na pewno będzie fajnie). Ważne też żeby był stabilny (nie chcemy, żeby podczas często odprężającej czynności przewrócił się na nas!) i NIE STAŁ W KĄCIE!! Mój człowiek (a ja z nim) często ogląda program o kocim behawioryście - wiecie odwiedza domy z problemami (ludzie mają problemy, bo przecież nie my :) :) i pomaga w ogarnięciu małych szatańskich istotek. Bardzo często widzę, że w tych domach NIE WIDAĆ ŻEBY BYŁ KOT!! Nie ma zabawek, ani drapaka. U nas w domu od razu widać, kto rządzi. Wiem, że człowieki dałyby nam więcej ale chwilowo nie jest na to czas - to już w nowym domu :) ale i tak ledwo się wejdzie to widać, że jesteśmy. Kuwety, drapaki, myszki, jakieś śmieci, które nadają się do zabawy. A u nich NIC! Często to jest właśnie problem, jeśli nie mamy się gdzie bawić i drapać to drapiemy kanapy, fotele, meble wszelkie. Sikamy gdzie się da, no robimy różne destrukcyjne (dla was) rzeczy. Oczywiście to też wiecie, że jeśli kot drapie np kanapę - postawcie w tym miejscu drapak - jest spora szansa, że się na niego przerzuci. Możecie go przekonać do drapaka - niektórzy z nas się boją nowych rzeczy pachnących niczym - bo przecież nie nami. Laserek, kocimiętka? Hmmmm na żadne z nas nie działa, polecam kozłek - ahhhhhhhh to jest to :) Kocie zioło :) :) :) Ah i bardzo ważna rzecz!! Nie kupujcie drapaków UŻYWANYCH!! Po pierwsze zapach obcego kota odstrasza i powoduje problemy w stadzie (zagrożenie, kolejny kot, itp itd) a po drugie wiele koci chorób przenosi się przez takie kontakty. Lepiej nie ryzykować, dorzucić kilka pieniążków i kupić nieużywany.
Nie karzcie nas za drapanie mebli - dajcie nam alternatywę drapakową i zachęćcie do nowej zabawki. Krzyki, pryskanie wodą, spryskiwanie mebla "odstraszaczem" nie pomaga - i tak to robimy pod waszą nieobecność, bo kojarzymy karę z WAMI a nie z CZYNNOŚCIĄ.
Im więcej miejsca dookoła drapaka tym lepiej, wciskanie się w ciasny kąt gdzie nawet nie możemy się wyciągnąć jest słabe i nic nie da. No i obserwujcie, obserwujcie, obserwujcie!! Dajemy Wam znaki! Wiem, że jesteście upośledzeni i nie rozumiecie co do Was mówimy, ale spokojnie - lata ewolucji wykształciły w nas często skuteczne metody porozumiewania się. Tylko musicie nas obserwować i łączyć fakty.
To chyba tyle miałam do powiedzenia. Możecie mnie zbluzgać, że jestem samo zachwycającym się cudem i wszystko to o czym mówiłam już wiecie, ale zapewniam Was - NIE KAŻDY WIE!! Nie umiecie się z nami obchodzić, nawet moje człowieki często walą takie błędy, że aż mnie tyłek boli, ale co zrobić... Dzieli nas przepaść intelektualna i musimy się z tym pogodzić. Pozostaje nam liczyć na ludzi, którzy zgłębiają naszą psychikę i mowę i starają się być łącznikiem między NAMI a WAMI.
Tak więc na mnie już pora. Pół dnia nie spałam bo pisałam te pierdoły. A tu zaraz kolacja, wieczorna toaleta i trzeba zawalczyć o miejsce do spania, bo dzisiaj Duża mnie podsiadła!! Ale o niej może jutro/ kiedyś.
Dobranoc. A może raczej dobrykot :)
PS. Tak na niektórych fotkach mamy obróżki. Wtedy nasze człowieki nie wiedziały tego co wiedzą teraz, poza tym byłyśmy bardziej niegrzeczne i obroże pomagały człowiekom nas znaleźć albo nam uciekać przed sobą nawzajem. Teraz wszyscy wiemy, że obróżki są ZŁE i nikt już ich nie nosi :)
Oczywiście są jeszcze TIPSY (??!!) dla kotów ale nie oszukujmy się, choć mało o tym wiem wydaje mi się to przegięciem. Po to mamy pazury żeby ich używać i tylko od was zależy czy użyjemy ich dobrze czy źle. Jeśli nie mamy na czym ich ostrzyć (tak ostrzymy pazury nie tępimy, pozbywamy się łuski żeby pazurek rósł dalej zdrowy i piękny) to korzystamy z czego się da. Tu właśnie wkraczają te nieszczęsne drapaki.
Jak już wiecie drapiemy żeby pozbyć się zewnętrznej powłoki pazurów, drapiemy też żeby oznakować teren. Drapanie wzmaga się w chwili stresu (np po obcinaniu pazurów), frustracji, przeprowadzki!!, remontu czy pojawienie się/zniknięcie kompana. U nas swojego czasu działo się to wszystko i nie powiem - drapaki pomogły nam się uporać jakoś z tym całym g...
Jeśli ktoś nie wie (ale pewnie wiecie) jesteśmy różne, mamy różne upodobania - drapakowe. Jedni lubią drapaki poziome, drudzy pionowe. Ja np. lubię takie i takie, Chudy lubi pionowe (trzeba kupić nowy bo ten co mamy już zdewastował) - lubi się na nim wyciągać. Czarny też pionowe, mamy taki płaski na ścianie - bardzo go lubi. Bono hmmmm rzadko kiedy drapie, ale on nie zachowuje się jak kot, wydaje mi się, że jest jakimś dziwnym stworzeniem przebranym za kota, żeby szpiegował nasze zwyczaje i zachowania i przekazywał je dalej do dowództwa... Serio... Pusia raczej pion, Duża też prawie nigdy nie drapie, ale też chyba pion. W sumie wyszło na to, że z 6 kotów tylko ja lubię poziom. Ale o tym właśnie mówię - najlepiej kupić dwa drapaki i zobaczyć co wasze najukochańsze stworzenie na ziemi lubi. Oczywiście wielkość też ma znaczenie, jeśli kot jest długi to drapak musi być dłuższy od niego - żeby mógł się na nim wyciągnąć.
Drapaki są różne - rurki, kwadratowe, podłużne, kartonowe, do sufitu - jaki sobie wymarzycie na pewno już jest albo możecie go zrobić (na pewno będzie fajnie). Ważne też żeby był stabilny (nie chcemy, żeby podczas często odprężającej czynności przewrócił się na nas!) i NIE STAŁ W KĄCIE!! Mój człowiek (a ja z nim) często ogląda program o kocim behawioryście - wiecie odwiedza domy z problemami (ludzie mają problemy, bo przecież nie my :) :) i pomaga w ogarnięciu małych szatańskich istotek. Bardzo często widzę, że w tych domach NIE WIDAĆ ŻEBY BYŁ KOT!! Nie ma zabawek, ani drapaka. U nas w domu od razu widać, kto rządzi. Wiem, że człowieki dałyby nam więcej ale chwilowo nie jest na to czas - to już w nowym domu :) ale i tak ledwo się wejdzie to widać, że jesteśmy. Kuwety, drapaki, myszki, jakieś śmieci, które nadają się do zabawy. A u nich NIC! Często to jest właśnie problem, jeśli nie mamy się gdzie bawić i drapać to drapiemy kanapy, fotele, meble wszelkie. Sikamy gdzie się da, no robimy różne destrukcyjne (dla was) rzeczy. Oczywiście to też wiecie, że jeśli kot drapie np kanapę - postawcie w tym miejscu drapak - jest spora szansa, że się na niego przerzuci. Możecie go przekonać do drapaka - niektórzy z nas się boją nowych rzeczy pachnących niczym - bo przecież nie nami. Laserek, kocimiętka? Hmmmm na żadne z nas nie działa, polecam kozłek - ahhhhhhhh to jest to :) Kocie zioło :) :) :) Ah i bardzo ważna rzecz!! Nie kupujcie drapaków UŻYWANYCH!! Po pierwsze zapach obcego kota odstrasza i powoduje problemy w stadzie (zagrożenie, kolejny kot, itp itd) a po drugie wiele koci chorób przenosi się przez takie kontakty. Lepiej nie ryzykować, dorzucić kilka pieniążków i kupić nieużywany.
Nie karzcie nas za drapanie mebli - dajcie nam alternatywę drapakową i zachęćcie do nowej zabawki. Krzyki, pryskanie wodą, spryskiwanie mebla "odstraszaczem" nie pomaga - i tak to robimy pod waszą nieobecność, bo kojarzymy karę z WAMI a nie z CZYNNOŚCIĄ.
Im więcej miejsca dookoła drapaka tym lepiej, wciskanie się w ciasny kąt gdzie nawet nie możemy się wyciągnąć jest słabe i nic nie da. No i obserwujcie, obserwujcie, obserwujcie!! Dajemy Wam znaki! Wiem, że jesteście upośledzeni i nie rozumiecie co do Was mówimy, ale spokojnie - lata ewolucji wykształciły w nas często skuteczne metody porozumiewania się. Tylko musicie nas obserwować i łączyć fakty.
To chyba tyle miałam do powiedzenia. Możecie mnie zbluzgać, że jestem samo zachwycającym się cudem i wszystko to o czym mówiłam już wiecie, ale zapewniam Was - NIE KAŻDY WIE!! Nie umiecie się z nami obchodzić, nawet moje człowieki często walą takie błędy, że aż mnie tyłek boli, ale co zrobić... Dzieli nas przepaść intelektualna i musimy się z tym pogodzić. Pozostaje nam liczyć na ludzi, którzy zgłębiają naszą psychikę i mowę i starają się być łącznikiem między NAMI a WAMI.
Tak więc na mnie już pora. Pół dnia nie spałam bo pisałam te pierdoły. A tu zaraz kolacja, wieczorna toaleta i trzeba zawalczyć o miejsce do spania, bo dzisiaj Duża mnie podsiadła!! Ale o niej może jutro/ kiedyś.
Dobranoc. A może raczej dobrykot :)
A to kilka drapaków i ich zastosowań :)
PS. Tak na niektórych fotkach mamy obróżki. Wtedy nasze człowieki nie wiedziały tego co wiedzą teraz, poza tym byłyśmy bardziej niegrzeczne i obroże pomagały człowiekom nas znaleźć albo nam uciekać przed sobą nawzajem. Teraz wszyscy wiemy, że obróżki są ZŁE i nikt już ich nie nosi :)
Komentarze
Prześlij komentarz